Posts in Category: fotografia rodzinna

Świąteczna sesja w plenerze. Mama i córki :)

Z Agnieszką znamy się już kilkanaście lat :) Śmiałyśmy się, że jestem jej fotografem rodzinnym, bo robiłam jej sesję narzeczeńską, reportaż ślubny, plener i ostatnio sesję portretową :) Tym razem wraz z siostrą, Olą, wpadły na (jakże genialny!) pomysł, by zrobić sobie wspólną sesję z mamą. A to wszystko w ramach choinkowego prezentu :) Spotkałyśmy się więc (cudem! bo każda z pań mieszka w zupełnie innym miejscu :) tuż przed świętami. I urządziłyśmy sobie przemiły, mroźny spacerek do okolicznego parku :) Sesja była dość szybka, ale atmosfera tak luźna i zabawna, że zdjęcia wyszły niezwykle naturalnie. I to, w połączeniu z (najwyraźniej występującą rodzinnie!) fotogenicznością całej trójcy – sprawiło, że miałam problem z ograniczeniem się w ostatecznej selekcji :) Ale udało się i oto one: Mirka, Aga i Ola i ich mini-sesja w zimowym parku :)

Sesja rodzinna & ciążowa Maliszewskich :)

Za oknem zima pełną parą, trzeciorodny jest już z nami po tej stronie od 7 miesięcy – postanowiłam więc trochę powspominać. Pod koniec kwietnia zeszłego roku wybraliśmy się na spacer do pobliskiego parku, żeby zdążyć skorzystać z ostatnich kwitnących drzew. Idealnie pasowały nam jako tło dla naszej, kolejnej już, rodzinnej sesji.

Tego dnia słońce schowało się za chmurami, a niedługo po ostatnich ujęciach lunęło jak z cebra i rozpoczęła się pierwsza prawdziwa burza, inaugurująca zbliżające się wielkimi krokami lato.

Na szczęście nie widać, że Gniewko kaszlał jak opętany, a Iwo zrobił kupę ;)

Za obiektywem stanęła oczywiście niezawodna Iga W. <3

Wesoła rodzinka W. w plenerze :)

Sandra, Jarek, Laura i Cyprian <3 Jak to zazwyczaj bywa w przypadku sesji rodzinnych z małymi dziećmi – wszystko podczas nich dzieje się niezwykle szybko, dynamicznie, a kadry zmieniają się jak w kalejdoskopie :) Tym razem główne skrzypce grała niezwykle żywa 4-letnia Laura, która nadawała rytm naszej sesji, a z kolei jej braciszek Cyprian postanowił zająć miejsce spokojnego obserwatora na rękach mamy lub taty. Mam nadzieję, że klimat beztroski rodzinnego spaceru i wspólnej zabawy bije z poniższych zdjęć :) Osobiście uwielbiam tę sesję.

Ola + Dawid + Antoś. Sesja rodzinna

Z Olą, Dawidem i ich dwumiesięcznym wówczas synkiem Antosiem spotkaliśmy się w ich mieszkaniu. Tam na spokojnie maluszek został nakarmiony i przewinięty, a potem chwilę poobserwowałam ich wspólne zabawy i uśmiechy, które Antoś już zaczynał odwzajemniać. Część sesji odbyła się w plenerze, tuż pod domem – akurat udało nam się uchwycić ostatnie promienie zachodzącego słońca, a na koniec miałam okazję uczestniczyć w  usypianiu synka Oli i Dawida, najwyraźniej nieco zmęczonego całym zamieszaniem :)

Serdecznie Wam polecamy taką formę sesji noworodkowej / niemowlęcej, która bardziej skupia się na rodzinie, emocjach, więziach i uchwyceniu tego, co w Was naturalne i prawdziwe :) Tego typu sesje potocznie nazywa się lifestylowymi – odbywają się w najbezpieczniejszym dla maluszka otoczeniu, czyli jego własnym domu. Jeżeli dopisze pogoda, to nic nie stoi na przeszkodzie aby zrobić również kilka zdjęć w plenerze :)

Wiosna na Krecie.

Dziś wyjątkowy post. Dzielę się z Wami moimi prywatnymi zdjęciami z tygodniowego urlopu na Krecie. Miłego oglądania :)

PS. Ponownie będę na Krecie (Chania) 10-17.10.2015. Jeśli macie ochotę na sesję poślubną / narzeczeńską / dowolną bez konieczności pokrywania kosztów dojazdu fotografa i w promocyjnej cenie – zachęcam do kontaktu :)

 


O to by było na tyle :)

Reportaż z narodzin. Maksymilian Jan.

Co tu dużo mówić. Od dawna marzyłam o tym, bym móc uczestniczyć w porodzie jako fotograf-reportażysta. Swój pierwszy poród miałam za sobą i choć był on daleki od ideału pod wieloma względami – wiedziałam, że chciałabym doświadczyć cudu narodzin również z innej strony. Pięknie się złożyło, bo Maja z kolei marzyła o tym, bo ktoś jej poród uwiecznił na fotografiach.
Kiedy 11 maja, ok. godziny 21.00 Grzegorz zadzwonił do mnie, że chyba coś się szykuje, ale nie muszę się spieszyć, bo prawdopodobnie trochę potrwa – nie posłuchałam go i niemal natychmiast wsiadłam w auto. W końcu do szpitala miałam ok 25 min drogi. Jak się okazało – rzeczywiście spieszyć się nie musiałam, bo Maja ostatecznie urodziła dopiero 50 minut po północy, czyli już następnego dnia :)
Z perspektywy czasu chyba każdej kobiecie mogę życzyć takiego porodu. Nasza położnica (;)) spisała się świetnie, była wyciszona, skoncentrowana i spokojna. Nie krzyczała ani trochę (z mojej strony pełen szacun, bo ja darłam się na cały szpital :), ale na pewno bardzo pomogło jej doświadczenie i świadomość tego, co ją czeka, ponieważ był to już jej trzeci poród. Przez większą jego część normalnie rozmawiałyśmy pomiędzy skurczami, choć Maja podobno nic z tego nie pamięta :) Pierwsza część porodu przebiegła nam w nocnym spokoju i ciszy, przy przygaszonych światłach, ponieważ oprócz Mai nikt inny nie rodził i cała sala porodowa była do naszej dyspozycji.
Z punktu widzenia fotografa – reportażysty schody zaczęły się w drugiej fazie porodu, która de facto była bardzo szybka. Ni z tego, ni z owego pani położna zasugerowała, że może zostać tylko jedna osoba towarzysząca, czego zupełnie się nie spodziewałam. Na szczęście jakoś z Grzegorzem (bo samej rodzącej nic już wokół wówczas nie interesowało) na szybko przekonaliśmy ją, że schowam się w rogu sali za aparaturą medyczną i nikomu nie będę wchodzić w drogę. Tak też uczyniłam, bo personelu medycznego zrobiło się nagle sporo – z jednej położnej zrobiły się cztery dodatkowe osoby (pielęgniarki i lekarki). A więc niemały tłumek. I ja nieszczęsna zostałam wtłoczona w ten kącik sali, za tą aparaturą. Miałam tylko dwa „okienka” z widokiem na rodzącą – gdzieś pomiędzy Grzegorzem, lekarką i położną, którzy „obstawili” ją z wszystkich możliwych stron :) I tak próbowałam coś uchwycić przez te „okienka”. Jak na warunki, w których ostatecznie przyszło mi uwieczniać kluczowy moment (którego o mały włos w ogóle bym nie uwieczniła! ;) – myślę, że poradziłam sobie nieźle. Kiedy malutki Maksymilian pojawił się na tym świecie – nie ukrywam, że poczułam duże wzruszenie.
Maju, Grzesiu – pięknie był móc przeżyć to z Wami. Dziękuję.
A Maksiowi życzę by rósł zdrowo i był szczęśliwym człowiekiem.

Ten miś bez uszu uczestniczył we wszystkich porodach – Maja dostała go od swojego dziadka.


Z liczenia czasu skurczów niewiele wyszło…



Żeby nie było – Grześkowa drzemka trwała tylko 15 minut :)


I oto on…


Maksymilian Jan… 2860 g, 52 cm, urodzony o 00:50 12 maja 2015 roku.


Spojrzenie szczęśliwej mamy :)


… i wzruszony tata.

Spontaniczna sesja rodzinna Mai, Grzegorza, Hani, Olka, Kokusi… i brzuszkowego Maxymiliana ;)

Chrzest Święty Laurusi

Laura

Jakiś czas temu odwiedziła mnie malutka śmieszka i jej rodzice :) Poznajcie Laurę!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kamila & Kaja

Jak już mówiłam – ostatnio mam do czynienia sporo z niemowlętami – i to nie tylko z moim własnym! ;) Poniżej kilka zdjęć z sesji dwóch pięknych kobiet – Kamili i jej malutkiej córeczki Kai :)